Przeglądasz archiwum 2012.
Wyświetlam 1 - 5 z 32 notek

Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku!

  • Napisane 30 grudnia 2012 o 11:38

Zaniedbałam Was i bloga, ale nie ukrywam, że straciłam wenę do pisania.

Podsumowań roku 2012 nie będzie, wydarzyło się w Nim dużo dobrych ale i złych momentów. Nie był to rok szczęśliwy, ale mimo straty maluszka nie był też rokiem najgorszym. Udało nam się zrealizować wiele planów, skończyć studia, wyremontować mieszkanie…

 

Przyszły rok mam tylko nadzieję, że będzie rokiem wspaniałym bo z dzieckiem w ramionach.

Co do wieści ciążowych. Dzidzior zdrowy, fika koziołki, uparty nie chciał się pomierzyć:)

 

No i wstępnie będziemy mięli córcię.

 

 

W tym nadchodzącym roku życzę Wam dużo zdrowia…Nic więcej.

 

Odezwę się jeszcze nie wiem kiedy.

1 cm maleńkiego, bijącego serduszka…

  • Napisane 30 listopada 2012 o 22:22

Przepraszam, że tak mało piszę, ale po pierwsze nie mam za bardzo weny, a po drugie czasu na bloga. Was odwiedzam regularnie, wiem, co u was się dzieje, nie zawsze coś napiszę, ale wiedzcie że jestem:)

 

Tak jak obiecałam piszę w grudniu (no prawie w grudniu- jeszcze 3 godziny i będziemy mieli miesiąc świąteczny:). My już po remoncie, odkuwamy powoli mieszkanie, mąż pomył okno w salonie, złożył meble, wczoraj przyniósł z bratem kanapę z piwnicy…Mieszkanko powoli nabiera normalnego wyglądu:) Odkąd pracuję, nie mam czasu na nic, kuchnię pomyłam, powoli wkładam do szafek szklanki i inne duperele, zmywarkę kupiliśmy więc kuchnia jest w pełni gotowa:) Pozostało nam kupić kosz na śmieci i roletę:)

 

Zdjęcia będą, ale jak dokupimy dodatki, tj dywany, karnisze….

 

 

Co do notki tytułu….Byliśmy w środę u ginekolożki. Maluszkowi ślicznie bije serduszko, malutek ma cały 1 cm, wszystko jest w jak najlepszym porządku, termin porodu mam wyznaczony na 17 lipca 2013 roku…:) Maluch ma głowę,tułów i ogonek, powoli widać wszystko…Następna wizyta za miesiąc, w tym czasie mam zrobić podstawowe badania, założoną mam kartę ciąży, oraz na następnej wizycie będą pierwsze badania prenatalne.

 

Ja nadal mam nieziemskie mdłości, cycki mnie bolą, zasypiam na stojąco, budzę się w nocy bo jestem głodna, straciłam apetyt, najchętniej bym jadła tylko owoce….żadnego mięska, wędlin….bleh…

 

Podsumowując….teraz musi być wszystko dobrze! I jesteśmy szczęśliwi!!!

 

do następnego!!:**

krótka notka..

  • Napisane 17 listopada 2012 o 20:51

Dziękuję Wam za gratulacje, jest mi /nam bardzo miło….

Boję się o nasze maleństwo, dlatego póki nie pójdę do ginekologa nic więcej nie napiszę…Same rozumiecie. Hamuję swoją euforię, ale się do końca nie da. Cieszymy się jak wariaci, mój mąż oszalał ze szczęścia, chodzi szczęśliwy i wzruszony i zmieniony. Pokochał to maleństwo jak ja.

 

Do zobaczenia zatem w grudniu….

Dzieje się, dzieje…i zabawa blogowa…

  • Napisane 10 listopada 2012 o 12:15

Wybaczcie, że tak mało pisze, ale remont nam dobiega końca, został równy tydzień i możemy na nowo się wprowadzać:) Oboje nadal pracujemy, a po pracy przychodzimy z uśmiechem na ustach bo wiemy, że chłopaki zrobili coś nowego:) Salon pomalowany na jasny szary, dziecięcy będzie jaśniutki i sypialnia także.

 

Nasze mieszkanko nabiera kolorów i wyrazu, meble do kuchni przyjadą za tydzień. U nas dzieje się aż za dużo. Od wczoraj nasze poukładane jako tako życie wywróciło się do góry nogami. Jesteśmy szczęśliwi:)

Weekendy spędzamy u rodziny, znajomych, albo na mieście. W zeszłą sobotę wywoziliśmy z M gruz na wysypisko, ale z racji tego iż ja nie mogę nic dźwigać, to kolega zaproponował że pomoże dziś M wywieźć ostatnią partię.

Wybaczcie że tak krótko…

 

Zostałam nominowana przez KOCIĄ DAMĘ do zabawy, więc się wywiązuję:)

 

1. Muzyka w głośnikach czy słuchawki na uszach?
Lubię taką i taką…W słuchawkach lubię bo wtedy skupiam się na dźwiękach dochodzących bezpośrednio do moich uszu, a w głośnikach wtedy kiedy sprzątam. W tym czasie zdarzy mi sie nawet poruszać dupencją:)
2. Twój największy sukces?
Ukończenie UMED
3. Słodkie lenistwo w domu czy wycieczka za miasto w piękny słoneczny weekend?
Wycieczka za miasto:)
4. Gdzie widzisz siebie za dziesięć lat?
Spełniająca się zawodowo położna i matka.
5. Książka czy film?
Film
6. Herbata czy kawa?
Kawaaaaa….aktualnie muszę ją troszku ograniczyć, za herbatą nie przepadam.
7. Czym czasami zaskakujesz samą siebie?
Swoją własną głupotą:)
8. Róża czy frezja?
Róża:)
9. Złota rybka i jedno, jedyne życzenie. Jakie?:)
ZDROWIE dla moich bliskich.
10. Lubisz zwierzęta?
Kocham zwierzęta, szczególnie psy:)
11. Lubisz modę?

Tak sobie;)

 

 

Nikogo nie nominuję do zabawy:)

Remontowo, pracowicie i zdjęciowo…i chwilowy dzieciowstręt…

  • Napisane 19 października 2012 o 14:06

Dopiero co przyjechaliśmy od Państwa P. z Lublina i musieliśmy iść w poniedziałek do pracy, a już jest piątek. Dzisiaj musimy usiąść i zaplanować nam weekend:) Na pewno będziemy jutro dłuuugo spać, ostatnio tak byłam zmęczona i zniechęcona po pracy, że nie miałam nawet ochoty na seks:P   Dlatego zostałam wczoraj niejako przymuszona:P

W Lublinie było fantastycznie! Zdjęć oczywiście brak, bo aparat nam się gdzieś zawieruszył w tym bałaganie…Jechaliśmy przez Eop, więc korzystając z okazji, wzięliśmy dla Pawła 3 ogromne torby wałówki od jego rodziców. Na miejscu byliśmy około godziny 15:00.

Najpierw zjedliśmy obiad i wyruszyliśmy spacerkiem na starówkę…Kochamy takie miejsca, ten klimat, te ciasne uliczki, ten zapach…Ehh, szkoda, że w Łodzi nie ma takiego miejsca…Na kolację wstąpiliśmy do restauracji o nazwie Sielsko Anielsko…Na przystawki przed głównym daniem zostały podane grube pajdy chlebka i w garnuszku smalczyk wiejski i serek biały:) Pyyyszooota:)

Na kolację zamówiliśmy placek po węgiersku, ale zupełnie inny niż zazwyczaj się robi:) Było pysznie!!

Do domu wróciliśmy po 21:00, tam wypiliśmy małe co nieco i po 2:00 poszliśmy spać, by już o 9 rano mój mąż zrzucił mnie z łóżka….

Nie nawidzę tego!:P  Mój mąż jak sam zdąży się wyspać, zaczyna mnie smerać,szeptać, gmerać, stukać i pukać….grrr!!!!Takim oto sposobem już przed 11:00 wyruszyliśmy na miasto, zjedliśmy obiad w super knajpce i o 16:00 wyjechaliśmy do domu. Jeszcze na chwilkę zajechaliśmy do mojej mamy i teściów, obejrzeliśmy w tv tego Austriaka co skakał i przed 23:00 zajechaliśmy do domu…Oczywiście dostając mandat za prędkość/brak pasów…Kocham korupcję naszej polskiej Policji:))))))…Mój mąż tak rozgadał się z panem policjantem, że ponad 25 minut czekałam na Niego by wrócił do auta…:))))Ale o tym cicho sza:)

 

Ten tydzień zleciał nam jak z bicza strzelił. Rano praca, później mieszkanko, wyjazd po jakieś kolejne części, remont łazienki przedłużył nam się niesamowicie, ale łazienka prawie dokończona, sufity podwieszane w przedpokoju zostały założone, cała kuchnia wygładzona….Powolutku mieszkanko pięknieje:)Jestem mega zmęczona!

 

 

 

 

Stwierdzam po przepracowanym tygodniu, że macierzyństwo to shit!  Wszyscy nam trąbią że macierzyństwo jest sielanką, jest czymś cudownym… Na pewno jest czymś pięknym…Ale przeplatane darciem dzioba, ciągłym testowaniem nas przez dziecko, ciągłym krzykiem…Jejku..wychować dziecko na mądrego człowieka jest nieziemsko ciężko. Niestety ja jestem osobą, która owszem lubi się bawić z dzieckiem, wymyśla mu różne zabawy, ale ustalam pewne granice, rytuały, które niestety dziecko musi się trzymać.Oczywiście są mniejsze lub większe odstępstwa, ale staram się tych ustalonych reguł trzymać i nie popuszczę. Niestety mając codziennie styczność z mamą tej malutkiej widzę jak mama boi się krzyku swojego dziecka, jak na każdym kroku pozwala mu na wszystko by tylko dziecko nie krzyczało i nie było zdenerwowane, uważam, że nie ma wychowania bez krzyku dziecka, bez płaczu …Na mnie to nie działa, trzymam się twardo reguł i widać postępy.Niestety dzieci są perfidne, oczywiście nie robią tego nam na złość i nie wynika to z ich charakteru, ale wiele razy traci się cierpliwość, dlatego tak ważna jest moim zdaniem stanowczość rodzica.

 

Dlatego dostałam chwilowego miejmy nadzieję, dzieciowstrętu, gdyż zdałam sobie sprawę, że posiadanie dziecka jest czymś łatwym, ale wychowanie go na dobrą osobę, już ciężej…Nie wiem czy mam w sobie tyle samozaparcia, tyle pokładów cierpliwości. Bo co innego do obcego dziecka, a co innego do swojego….

 

Wiem, że dzieci są różne, jedne spokojniejsze a inne mniej, ale jeśli moje dziecko będzie takie jak ja w dzieciństwie to chyba z M oszalejemy:)

Osoby, które mają dzieci niech wypowiedzą się na ten temat….czy was macierzyństwo zaskoczyło? Czy wyznaczacie jakieś reguły?

 

Lecę! Chłopaki zrobili mi kawkę, więc idę ją pić:)

 

sorki, że tak rzadko się u was odzywam…:*

 

 


  • RSS